HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 215; poniedziałek, 22 styczeń 2018 Imieniny Dominiki, Mateusza, Wincentego
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-01-11
Prezes przetasował…
Źródło: studioopinii.pl 

Bardzo możliwe, że dziewiątego stycznia skończył się okres burzy i naporu, a zaczyna okres stabilizacji systemu. Czyli quasi-autorytarnej formacji PiS.

Niewiele wiedząc o kulisach wydarzeń i nie uważając, że to jest bardzo istotne, mogę sobie pozwolić na dywagacje historyczno-wspomnieniowe. Czegoś się człowiek uczył i coś z przeżytego pamięta.

Otóż kojarzy mi się to z rokiem 1956 w wersji light. Z mechaniką pewnego typu rewolucji. Trochę to może naciągane – zastrzegam się z góry – ale może jest coś na rzeczy…

Marks odnosił to do rewolucji angielskiej i francuskiej. Obie doszły do swego apogeum; dyktatury lorda-protektora Cromwella i dyktatury Jakobinów. Po ich burzliwych upadkach okazywało się, iż ancien regime był zdruzgotany tak, że już nie było do niego powrotu. Po ścięciu absolutnych monarchów z bożej łaski, próba restauracji, pozbawionych charyzmy, Stuartów i Burbonów jakoś nie mogła się udać.

W Rosji, w XX wieku było trochę podobnie, ale na krótko. Siła by mówić… odpuszczamy. W Polsce narzucony przez wojnę system miał swoje apogeum od roku 1948 po sfałszowanych wyborach w roku poprzednim, do roku 1954. W rok po śmierci Stalina zaczęła się coraz bardziej odczuwalna „odwilż”, ale „lody ruszyły” w roku 1956, po demaskatorskim referacie Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR, po buncie robotniczym w Poznaniu, po groźbie interwencji sowieckiej i w trakcie eksplozji wystąpień społecznych.

To był przełom; w ramach tamtejszego ustroju odczuwalny pod pewnymi względami bardziej niż zmiana systemów w roku 1989.

Dorośli ludzie, ci powyżej trzydziestu pięciu lat, byli wówczas przedwojenni, ukształtowani w innych realiach ekonomicznych i kulturowych, a zupełnie nie czuło się ciągu, nie zauważało się żadnych pomysłów na powrót do II RP. Wpierw wojna, z dwiema okupacjami, zdruzgotała dotychczasowy ład, jego instytucje, elity, reguły, a na osłabione i zdezorganizowane społeczeństwo nałożyła się bezwzględna przemoc dyktatury, kształtującej nowe porządki. W 1956 system był już gotowy. Nadal totalitarny, lecz nie wytrzymywał już napięcia, wściekłości, strachu. I pofolgował, nie naruszając zasad. Z drugim wcieleniem Gomułki zaczynał się okres nazywany małą stabilizacją.

Jeśli teraz w mechanice wydarzeń, wyrażonej w rekonstrukcji rządu PiS znajdziemy podobieństwo z przełomem Października ’56, to potwierdzi się nam powiedzenie Marksa, że w historii dramat powtarza się jako farsa.

Kiedy się początki świadomości wyprowadza z czasów wojny i okupacji, jeśli się pamięta cały okres tzw. władzy ludowej, z jej przełomami i ze stanem wojennym, to w porównaniu z tym bagażem wszystko, co dzieje się od roku 2015, wygląda na mało poważne. Może na farsę. Tym się czasem pocieszam, ale nie czuję się pocieszony w wystarczającym stopniu. Mamy inne standardy i inne oczekiwania niż w latach 1945 i 1956. Tamte dramaty były na miarę tamtych czasów. A farsa, jeśli to farsa, w której uczestniczymy w XXI wieku, jest próbą wystawienia sztuki napisanej w XIX wieku. Zdobycia takiej władzy, która stawała się anachronizmem między kongresami Wiedeńskim i Wersalskim.

Populizm?

Jest narzędziem do zdobycia i utrzymania tej władzy.

Po dywagacjach historycznych, przerwa na bieżące komentarze. Czytam, słucham, oglądam. Wszyscy wszystko. Mogę i ja.

Przełom (?) jest w dużym stopniu wizerunkowy. Ale odeszli główni psuje: Macierewicz i Szyszko. I dwaj ministrowie wyposażeni wyłącznie w lewe ręce: Waszczykowski i Radziwiłł. Jest szansa, że rząd będzie pracował lepiej. Jeśli się nie jest zwolennikiem radykalnej opozycyjnej tezy, że im gorzej tym lepiej, bo prędzej „to wszystko” upadnie, to można wyrazić umiarkowane zadowolenie. Waszczykowski tak wielu ludzi nie obchodził, lecz Radziwiłł, Szyszko, Macierewicz – drażnili; i trudno by było wygrać z nimi wybory w roku 2019. Czy też chowając ich przed samymi wyborami. Taki numer z 2015 roku za drugim razem mógłby nie wypalić.

Zresztą usunięcie ich już teraz może być przydatne. Choćby przez to, że opozycja przez jakiś czas nie będzie zawracała głowy żądaniami ich usunięcia.

A władza PiS będzie wyglądała stateczniej.

Ma już opanowane sądownictwo i mechanizm wyborczy, wojsko i wszystkie liczne policje, właściwie to cały aparat państwowy, media publiczne, spółki skarbu państwa. Zostają jeszcze do poskromienia media prywatne, ale reakcje na restrykcje nałożone na TVN każą postępować ostrożniej. Zdobywanie samorządów to proces nie na jedne wybory.

Jeśli przy sprawniejszym rządzie PiS będzie kolejne pozycje zdobywał wolniej i oględniej, w sumie zauważy się, że nie taki on straszny; w każdym razie łagodnieje, plusów dodatnich robi się więcej. Przy takiej opozycji jaka jest dziś, może nawet wygrać uczciwe wybory. Ale nie wiemy jaka ona będzie za dwa lata i czy sprawy potoczą się tak, jak to dzisiaj się zapowiada.

Gospodarka może mieć dobra passę jeszcze przez najbliższe dwa lata. A rząd zawsze ma narzędzia, bo zrobić ludziom dobrze przez jakiś czas. Kosztem czasu przyszłego, lecz w kluczowych momentach to się nie liczy.

Kluczowym obszarem staje się ochrona zdrowia, po wymianie ministrów. Niezależnie od zmian systemowych, które zapewne są przewidziane, nie może się obejść bez dosypania grosza. Kolejki w przychodniach widzą wszyscy, wzrost deficytu dostrzegają nieliczni.

Bruksela, w której w tym momencie premier zasiada do kolacji? Dobrze skrojony garnitur i sprawny angielski nie robią tam na nikim wrażenia. Chyba, że przez porównanie z garsonką i broszką. Ale istota sprawy polega na tym, że UE nie może nie reagować na łamanie praworządności w Polsce, a jednocześnie bardzo nie chce pomagać Kaczyńskiemu w izolowaniu Polski. Zaś Angela Merkel nie chce tego bardziej od innych.

Może więc Morawiecki poleciał do Budapesztu nie tylko by utwierdzić Orbana w zamiarze bronienia Polski przed artykułem 7. , lecz może chciał się nauczyć jak lawirować w Unii, by robić swoje i nie doprowadzać do skrajności.

Białoczerwona drużyna funkcjonuje już tylko na zdjęciu w Pałacu Prezydenckim. Andrzej Duda wygrał z Macierewiczem, ale nie z Ziobrą, bo sądy są dla prezesa ważniejsze niż to, co się dzieje w wojsku. Ta wygrana jest zapłatą za podpisanie ustaw o sądownictwie. Idylla?

Nikt już tam nikomu nie wierzy i to jest sytuacja normalna w wielu ekipach rządowych na świecie. U nas już się tego nie skrywa. A jeśli władza traci władzę w sposób polityczny, to prawie zawsze odbywa się to przy udziale, czy zgodzie jakiejś jej części. Otwarty podział jest bardzo jeszcze wstępnym warunkiem czegoś takiego.

A teraz: co ja bym zrobił będąc na miejscu Jarosława Kaczyńskiego i mając takie zamiary jakie – sądzimy – ma on?

Otóż dałbym Morawieckiemu porządzić w sposób spektakularny i sprawić by wygrał wybory w roku 2019, zostając ponownie premierem. Sam bym się nie eksponował. W referendum konstytucyjnym poparłbym projekt republiki prezydenckiej, takiej jak we Francji. Ale bałbym się przegranej i nie startowałbym na takiego prezydenta w roku 2020. Doprowadziłbym do tego, żeby taki twór powstał dopiero po wyborach 2025 roku. A w roku 2020 poparłbym wybór … Morawieckiego, dając mu szansę zostania prezydentem rządzącym, ale dopiero w następnej kadencji.

Zaś na jego miejsce, już bez żadnych niepewnych wyborów, sam bym wtedy został premierem, czyli faktycznym numerem pierwszym we władzy, pozostając prezesem partii rządzącej. I w ten sposób zapewniłbym sobie pozycję emerytowanego zbawcy ojczyzny, co zawsze było moim marzeniem, opowiedzianym dawno temu w wywiadzie Teresie Torańskiej.”

Już się dalej w prezesa nie wcielam i mam nadzieję, że nie dotrze do niego ten tekst. Bo by może jeszcze z niego skorzystał.

Ernest Skalski



© 2018 Gorzow.com

^