HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 194; piątek, 25 maj 2018 Imieniny Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-02-13
Baławanek olimpijski (2)
Źródło: studioopinii.pl 

ECHA WYDARZEŃ: Zimowych igrzysk dzień kolejny.

Dla reprezentacji Niemiec, Norwegii, nawet Korei – dzień medalowych radości; dla nas – godziny rozpamiętywania tego, co było. Czyli pierwszego konkursu skoków, które miały nam zabrzęczeć medalami (na półmetku już brzęczały – Hula przed Stochem) a meta leżała poza podium. Potem zły nastrój. Czytam oto w portalu: „Hula okradziony”, że moralnie jest mistrzem.

Okradziony, znaczy – w domyśle, że kto go sportowo pokonał, jest złodziejem. Bez sensu. Na szczęście sam lider „do przerwy” filozoficznie mówi tak: „ – Nic się nie stało, to był dobry występ. Złość mi w niczym nie pomoże „ I – że tak mu policzyli” – komputery, urządzenia mierzące wiatr; sędziowie…

Brawo Panie Stefanie, choć jasne, że aura Panu nie sprzyjała, miałby Pan prawo bardzo pobiadolić…

Podobnie trener Horngaher, że pecha, który się pojawił, trzeba oswoić i starać się pokonać; nie dać się obezwładnić. A najważniejsze, że skakali daleko i stylowo…

Zgoda, że nie był to konkurs normalny. Wiatr, zimno, długie przerwy. Dla sportowca – męczarnia. Tak było, a być nie powinno. Ale złości mnie wypowiedź światowego dyktatora skoczni, że już nosił się z zamiarem przerwania, ale jury nie wspierało takiej myśli, a żaden z zawodników i trenerów twardo nie protestował. Ja, tylko ze zbliżeń telewizyjnych i wyrazu twarzy zganianych z belki raczej wnoszę, że się chciało widzieć i reagować. I winię federację międzynarodową, jako gospodarza tej części igrzysk, ze widocznie wcześniej nie zgłębiła osobliwości obiektu, urządziła konkurs przy księżycu zamiast w świetle dnia, a potem nie naprawiała błędu. Przecież można było np. wrócić na skocznię nazajutrz… Nie latać po nocy z kocem…

Ciekawie opisuje na Facebooku pokonkursowe nastroje ksiądz Edek Pleń, który „od zawsze” uprawia olimpijskie dziennikarstwo internetowe. Opublikował rozmowę z Kamilem Stochem. Fragmenty:

„… Zabrakło 25 centymetrów, to jest tyle, co moja stopa …

– Co mogę zrobić, przecież nie pójdę i się nie rozpłaczę, choć mógłbym. Wiem, że jestem w dobrej dyspozycji, wiem, że te skoki były na medalową pozycję, ale zabrakło trochę szczęścia. Na to niestety nie miałem wpływu. Muszę jednak patrzeć pozytywnie, gdyż przede mną jeszcze dwa konkursy…

– Nie chcę gdybać, wolę iść do wioski olimpijskiej, odpocząć, zjeść coś ciepłego. Konkurs się zakończył, amen. Oczywiście trzeba wyciągnąć wnioski, co się zrobiło, co można było zrobić lepiej. Wiem, że mogę poprawić moje skoki i z takim nastawieniem chcę przystąpić do kolejnych dni….

Znów – nie bez żalu na los i reżyserów, ale z wiarą, że będzie lepiej. Bo – może, bo musi… I o to chodzi. Żeby nastrój wojowniczy się w żalu nie roztapiał, a sportowa złość wzrastała.

Nie wypada w fazie startowej wywoływać ducha trudnych pytań. Ale przez skórę już czuję, że będą. Czy nie za duża ekipa jak na wartość naszej „zimy”? Czy proporcja startujących do opiekunów znów niezachwiana? Czy oceny przedolimpijskie jak należy, a w balonie nie nadmiar powietrza? Bo pierwsze dni poza wrażeniami ze skoczni jakoś sportowo bladziutkie. Miejsca za dalekie, liderzy kilka półek wyżej.

Czas odwróci kartę?

Andrzej Lewandowski



© 2018 Gorzow.com

^