HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 284; czwartek, 19 kwiecień 2018 Imieniny Alfa, Leonii, Tytusa
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-04-03
Znikające państwo
Źródło: studioopinii.pl 

Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie (Alfred Jarry).

„…żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego” (Krzysztof Konowicz, kandydat na prezydenta Białegostoku w 2006 roku).

Państwo fetysz – czy państwo enigma? Uroczyste ogłoszenie obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę ożywiło w narodzie poczucie wspólnoty i ciągłości dziejów. Aliści wkrótce miało się okazać, że było to złudzenie, bo według rządowej wykładni, jedynymi pozytywnymi epizodami w tym okresie  były czasy sanacyjne i obecne rządy.

Idealizacji sanacyjnego  państwa towarzyszy zacieranie faktu, że Polska była organizmem słabym, które nie mogło przyciągnąć innych państw regionu i bez zewnętrznej pomocy zapobiec zagrożeniu ze strony Niemiec i Rosji. Ani propozycje federacyjne Józefa Piłsudskiego, ani różne pomysły Polski mocarstwowej nie mogły się powieźć w obliczu dysproporcji sił, wynikającej ze słabszego w stosunku do sąsiadów ,gospodarczego i militarnego potencjału polskiego państwa.  Jeśli do tego dodać represyjność polityki wewnętrznej w stosunku do mniejszości narodowych oraz opozycji (proces brzeski, Bereza Kartuska ), to staje się widoczne, że znaczne odłamy polskiego społeczeństwa miały trudności z identyfikacją z państwem i jego polityką. Te okoliczności zaważyły na przebiegu wydarzeń we wrześniu 1939 roku i wpłynęły na postawy polskich sił politycznych w przyszłości.

Zajęcie Polski przez Niemcy i Związek Radziecki wysunęło na pierwszy plan kwestię przetrwania i ciągłości bytu państwowego

Zgodnie z konwencją haską z 1907 roku państwo okupowane nie traci swej egzystencji, mimo że faktyczna władz przechodzi do organów państwa okupującego, jednak ze strony Polski niezbędne były takie działania, które potwierdzałyby zachowanie atrybutów jej suwerenności. Tak też postąpiły główne siły polityczne, które mimo wzajemnych animozji opowiedziały się za przyjęciem zasady prawnej kontynuacji działań państwa z lat międzywojennych, wbrew propagandzie Niemiec i Związku Radzieckiego, które upowszechniały tezę o upadku polskiej państwowości.

Zasadnicze znaczenie miało zrzeczenie się uprawnień politycznych i konstytucyjnych przez internowane w Rumunii polskie władze na rzecz opozycyjnych polityków i powstanie nowego polskiego rządu na terenie Francji, który niezwłocznie został uznany przez zachodnie mocarstwa. Mocnym atutem była odbudowa polskich sił zbrojnych na Zachodzie, a w kraju – ruch oporu , a zwłaszcza jego najwyższa forma organizacyjna w postaci Podziemnego Państwa Polskiego z własnym rządem, parlamentem i sądownictwem oraz wojskowy pion podziemia, czyli Armia Krajowa. Poza strukturami Polskiego Państwa Podziemnego pozostawało również zaangażowane w walkę z niemieckim okupantem polityczne i wojskowe podziemie komunistyczne, jednak nie udało się uzgodnić współpracy między nimi wskutek przeciwstawnych celów politycznych i wynikających z tego rozbieżności stanowisk w sprawie granic powojennej Polski, jej ustroju i składu władz.

Te podziały znalazły odbicie w całej powojennej historii Polski, a ostatecznie jej los przesądzony został już w 1943 roku na konferencji w Teheranie, na której wielka trójka (W. Brytania, USA i Związek Radziecki ) podzieliła Europę na strefy wpływów. Wszelkie decyzje podjęte w sprawie Polski naznaczone były stygmatem jej umiejscowienia w radzieckiej strefie wpływów. Dotyczyło to w szczególności warszawskiego rządu, bojkotowanego przez ośrodki emigracyjne, stojące na niewzruszonych pozycjach niepodległościowych. W kraju interes narodowy wymagał natomiast akceptacji nowej rzeczywistości bądź pójścia na kompromis z nowymi władzami. Otwarty sprzeciw w warunkach uzależnienia kraju  od Związku Radzieckiego nie miał szans powodzenia, chociaż, w dłuższej perspektywie, i wraz ze zmieniającą się sytuacją międzynarodową, racja będzie po stronie właśnie demokratycznej opozycji. W świecie podzielonym na zwalczające się bloki polityczno-wojskowe nie było dużego marginesu dla samodzielnego działania wchodzących w ich skład państw małych i średnich, takich jak Polska.

Czy jednak z dokonań Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej,  państwa, uzależnionego od zewnętrznego hegemona, zostało coś, co można by zapisać po stronie aktywów dziejach powojennej Polski?

To państwo było przy tym jedyną strukturą, która mogła zaistnieć w tamtym czasie. Czy zatem jest zasadna całkowita negacja PRL, jak to uczynił ostatnio premier Mateusz Morawiecki,  i wykluczanie tego okresu — z powodu ograniczonej suwerenności – z historii polskiej państwowości ? Czy jednak, w ramach autonomii, jaką to państwo posiadało, nie było takich działań, które z dzisiejszej perspektywy mogą być oceniane pozytywnie, jako korzystne dla polskiej racji stanu?

Jak to określił Jan Nowak-Jeziorański, po strasznych latach wojennych, Polska potrafiła instynktownie wykształcić formy nacisku społecznego, które sprawiły, że bez użycia siły, bez powstań odchylała się coraz bardziej od ortodoksyjnego wzoru sowieckiego i stale rozszerzała margines wolności. Z czasem, po niszczących dla narodowej wspólnoty doświadczeniach, z obu stron: opozycyjnej, z jej awangardą w postaci „Solidarności”, i władz – dojrzewało przekonanie, że wyjścia z kryzysu politycznego i gospodarczego należy szukać w oparciu o kompromis, z wykluczeniem rozwiązań siłowych. Tej pozytywnej ewolucji korzystającej z politycznego i materialnego poparcia Zachodu i ośmielonej odstąpieniem Związku Radzieckiego pod rządami Gorbaczowa od interwencyjnej doktryny Breżniewa, służyło konsekwentne zaangażowanie Kościoła i polskiego papieża na rzecz dialogu społecznego. W takich ramach doszło do zasadniczego przesilenia i zmiany ustroju w końcu lat osiemdziesiątych.

Odzyskanie niepodległości przy korzystnych zmianach w sytuacji międzynarodowej (rozpad wschodniego bloku i upadek Związku Radzieckiego) umożliwiło reorientację polskiej polityki zagranicznej na Zachód i realizację  nowych celów strategicznych: członkostwa w NATO i Unii Europejskiej.

Jednak   wkrótce pojawiły się obawy, że w procesie integracji  z tymi organizacjami, zwłaszcza Unią Europejską, Polska utraci suwerenność i tożsamość narodową. To prawda, że uczestnictwo w organizacjach międzynarodowych i sojuszach wiąże się z przekazaniem części suwerennych praw państw na rzecz wspólnoty, jednak takie decyzje zależą od ich woli i wynikają z oceny korzyści, jakie można uzyskać z udziału w zintegrowanych strukturach. W świetle historycznych doświadczeń i braku możliwości samodzielnego przeciwstawienia się hegemonii sąsiadów, głębokie zakotwiczenie w zachodnich strukturach jest z pewnością dla Polski korzystne i przyczynia się do jej większego bezpieczeństwa. Integracja w ramach Unii nie likwiduje narodowej różnorodności i nie zagraża zachowaniu podstawowych wartości narodowych, za które uważa się  język, kulturę narodową i zwyczaje ponieważ kwestie światopoglądowe pozostają w gestii krajów członkowskich. Państwa członkowskie są natomiast zobowiązane do respektowania wspólnych wartości, takich jak demokracja, praworządność, trójpodział władz, wolny rynek i prawa człowieka. Dobroczynne skutki integracji w postaci funduszy na potrzeby inwestycyjne i rozwój regionalny, otwarte granice i dostęp do zachodnich rynków pracy, dopłaty bezpośrednie dla rolnictwa i inne fundusze pomocowe wpływają pozytywnie na nastawienie polskiego społeczeństwa do procesu integracji europejskiej co znajduje  potwierdzenie we wszystkich sondażach.

Z wysokim poparciem Polaków kontrastuje niechętna postawa obecnych władz do Unii Europejskiej, której fundamentalne zasady, mimo werbalnych zapewnień, są naruszane w imię walki z klientelizmem, jaki rzekomo miał cechować relacje poprzedniego rządu z Brukselą. Ten konfrontacyjny kurs wobec Unii jest jednym z najbardziej znaczących wyróżników obecnego rządu, który, jak nikt dotąd, realizuje politykę negacji nie tylko w odniesieniu do poprzednich form  ustrojowych, ale także w stosunku do samych struktur państwowych.

Według tych kryteriów, również państwo liberalne rządzone przez Platformę Obywatelską było fikcyjne, a państwa o nazwie PRL nie było wcale. Tę pustkę zapewnić ma dopiero obecne państwo, zorganizowane przez obóz prawicy, zdeterminowanej w obronie suwerenności i najlepiej rozumiejącej sens interesu narodowego. Trudno zaprzeczyć słabości polskiej państwowości, jednak w znacznym stopniu są one przejawem kryzysu tradycyjnego systemu demokratycznego oraz jego podstawowych instytucji: parlamentów, partii politycznych i systemów wyborczych, utrwalających – poprzez mechanizm list partyjnych – niską jakość klasy politycznej.

Niedobrze jest, gdy pojęcie państwa zbliża się do kształtu własnego politycznego obozu lub jest z nim utożsamiane. Takie podejście prowadzi do nadmiernej polaryzacji sił politycznych, sprzyja brutalizacji polityki i utrudnia osiąganie kompromisu wokół kluczowych kwestii ustrojowych, np. w sprawie zmian w konstytucji. Do tego trzeba dodać nasze dosyć ograniczone poczucie państwowości i niską świadomością prawną, co uwidacznia się w nagminnym lekceważeniu przepisów i naruszaniu norm społecznego współżycia.

W wersji pesymistycznej, w stuletniej historii od odzyskania niepodległości, polska państwowość jawi się epizodycznie i w ułomnej postaci. Druga RP, wskutek niekorzystnych uwarunkowań zewnętrznych, ale też własnych słabości, zniknęła z mapy Europy z rąk agresywnych sąsiadów: Niemiec i Związku Radzieckiego. Wojenną epopeję Polskiego Państwa Podziemnego i Rządu Londyńskiego zakończyła decyzja sojuszniczych mocarstw o cofnięciu im uznania na rzecz warszawskiego rządu. Utworzona w radzieckiej strefie wpływów Polska Rzeczpospolita Ludowa,  w ocenie rządzącej obecnie prawicy, nie była w ogóle państwem, a w łagodniejszej opinii jej liberalnego, rządzącego wcześniej środowiska – opresyjną dyktaturą. Trzecia Rzeczpospolita dokonała zmiany ustroju, ale nie zapewniła instytucjonalnej trwałości demokratycznego państwa i nie ustrzegła też struktur państwowych od korupcyjnych praktyk. Zwycięska prawica w 2015 roku ogłosiła, że przejmuje Polskę w ruinie i przystąpiła do demontażu demokratycznych instytucji, zastępując je rządami monopartii. Jej szef, pozostający poza strukturami rządu, został jego głównym decydentem. Ale to nowe, autorytarne państwo cierpi na własne słabości i nie radzi sobie z oporem społeczeństwa i presją unijnych instytucji, ryzykując  poważne straty w procesie negocjowania kolejnego budżetu unijnego. Obecne państwo ukazuje też swoje coraz bardziej represyjne i pasożytnicze oblicze.

W przeciwieństwie do powyższego opisu można też stworzyć bardziej optymistyczną wersję naszych najnowszych dziejów. Druga Rzeczpospolita była na tyle sprawnym organizmem państwowym, że doprowadziła do scalenia porozbiorowych dzielnic w jeden organizm państwowy, wywalczyła  sprawiedliwe granice i zapoczątkowała rozwój gospodarczy kraju. Zasługą Polskiego Państwa Podziemnego i Rządu Emigracyjnego było zapewnienie ciągłości państwa, a także, dzięki wysiłkowi zbrojnemu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i ruchowi oporu w Polsce, udało się zachować polską państwowość po wojnie. Po stronie aktywów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej można zapisać odbudowę kraju i jego uprzemysłowienie, rozwój oświaty i kultury, walkę z biedą, skuteczną dyplomację na rzecz trwałości polskich granic i bezpieczeństwa kraju (Plan Rapackiego, Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, liczne umowy międzynarodowe). Trzecia Rzeczpospolita, a dotyczy to wszystkich rządów: liberalnych, lewicowych i prawicowych,  to zbudowanie fundamentów demokratycznego państwa, gospodarki rynkowej, praw człowieka oraz przeorientowanie polityki zagranicznej i oparcie rozwoju i bezpieczeństwa państwa, na sojuszniczych powiązaniach z NATO i Unią Europejską. Czwarta Rzeczpospolita (w budowie) już się zapisała właściwym odczytaniem nastrojów  i efektywną polityką społeczną, a także zrozumieniem znaczenia historii Polski i roli Kościoła w kształtowaniu świadomości narodowej, nie zawsze jednak ze zrozumieniem, że obecność kościelnych instytucji w sferze publicznej świeckiego państwa wymaga powściągliwości. W rejestrze osiągnięć rządu Prawa i Sprawiedliwości należy też odnotować lepszą ściągalność podatków oraz wzmocnienie polskiego kapitału i jego konkurencyjnych możliwości.

W tych dwóch przeciwstawnych opisach polskiej rzeczywistości  ostatniego stulecia uwidacznia się skłonność do radykalnych postaw i wynikająca z tego trudność akceptacji kompromisu. Świadczą o tym np. próby dyskredytacji „okrągłego stołu” i osiągniętego wówczas porozumienia, które otworzyło drogę do ustrojowej transformacji.    Balansujemy między skrajnościami, a brakuje nam zdolności ( lub chęci ) poszukiwania syntezy ciągu  wydarzeń i obiektywnej oceny różnych postaci polskiej państwowości, z jej osiągnięciami i słabościami, bez pomijania międzynarodowych uwarunkowań. Oby też taka refleksja towarzyszyła obchodom jubileuszu polskiej niepodległości.


Eugeniusz Noworyta



© 2018 Gorzow.com

^