HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 371; sobota, 22 wrzesień 2018 Imieniny Maury, Milany, Tomasza
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-04-09
Od demokracji do ochlokracji
Źródło: studioopinii.pl 

W kosmicznej awanturze, związanej z ujawnieniem nagród jakie rząd „dobrej zmiany” wypłacał sobie w latach, gdy jego premierem była Beata Szydło najważniejsze obecnie jest nie to co zapowiedział Jarosław Kaczyński, gdy mówił o oddaniu nagród przez konstytucyjnych ministrów, o obniżeniu uposażeń poselskich o 20% oraz o obniżeniu wynagrodzeń samorządowcom : marszałkom, prezydentom miast i burmistrzom oraz innym działaczom samorządowym, ale to, jak to mówił.

Tu od treści ważniejsza jest forma.

Zostawmy na razie sens merytoryczny zapowiedzianej zmiany. Jej ostateczny kształt nada Sejm; a nawet ten obecny, zdominowany przez większość posłów Zjednoczonej Prawicy, w tak absurdalnej sprawie, jaką zgłosił Prezes, może pokazać resztkę swojej samodzielności w stanowieniu prawa.

Twarde fakty, na dziś, są takie – Jarosław Kaczyński, zwykły poseł na Sejm RP, w przypływie paniki spowodowanej reakcją opinii publicznej na ujawnione wysokości nagród pieniężnych dla ministrów rządu Beaty Szydło, a zwłaszcza na jej skandaliczne wystąpienie w trakcie debaty sejmowej – zapowiedział radykalny program powrotu do skromności i powściągliwości w korzystaniu z przywilejów, związanych z zajmowaniem rządowych posad.

Gdyby Jarosław Kaczyński – prezes partii Prawo i Sprawiedliwość, która tworzy wraz z dwoma mniejszymi ugrupowaniami większość sejmową, i która powołała obecny rząd – na wewnętrznej naradzie ustalił takie działania i przeprowadził je przez Sejm to, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Tak działają partie polityczne w systemach parlamentarno-gabinetowych.

Jarosław Kaczyński jako Prezes Polski ogłosił jednak ten program tak, jak robią to niepodzielnie władający szejkowie, jak królowie czy inni cesarze z czasów, w których takie były źródła władzy.

Jeżeli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości jakie państwo budują aktualnie rządzący Polską politycy Zjednoczonej Prawicy, to teraz nie ma już żadnych wątpliwości – to satrapia z satrapą. Już starzejącym się, bez znajomości współczesnego i stale zmieniającego się świata, przedstawiającym się jako inteligent z Żoliborza, dobrze wychowany nie na podwórku; pan, a nie cham…

Prezes Polski, zapowiadający wprowadzenie pod obrady Sejmu rozwiązań prawnych, mających jeden tylko cel – zmienić spadające słupki poparcia dla rządzącej partii, grożący posłom, którzy zagłosowaliby przeciw tym pomysłom utratą miejsca na liście wyborczej – wbija osinowy kołek w system partyjnych list wyborczych. Każdy poseł, który zagłosuje za programem Kaczyńskiego zaświadczy, że jego obecność w Sejmie, to obecność żołnierza wypełniającego rozkazy wodza, a nie wyborców. Jeżeli dojdzie do takiej debaty i takich głosowań, to wydruk z tego jak kto głosował stanie się dokumentem o wielkiej sile rażenia.

Tyle o formie; może trochę o treści pomysłów Prezesa.

Poza sporem jest to, że zapowiedziany program, to reakcja na spadek poparcia w sondażach. W wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego wprost znalazło się odwołanie do starej maksymy – vox populi – vox Dei. Kaczyński powiedział, że wprawdzie Beata Szydło miała prawo bronić swoich decyzji w sprawie nagród, ale społeczeństwo tego nie poparło. Czy to znaczy, że gdyby poparło albo gdyby nie wiedziało – to wszystko byłoby w porządku? Pewnie tak, w polityce to przecież norma.

Prezes Polski zdecydował w odwecie za porażkę sondażową obniżyć uposażenie posłów i senatorów o 20%, obniżyć płace w samorządach, wyeliminować niektóre składowe wynagrodzeń w przedsiębiorstwach państwowych i spółkach Skarbu Państwa. To kaprys satrapy, to reakcja urażonego władcy, to zachowanie kogoś, kto żyje poza realnym światem. Człowieka, który nie ma konta, nie płaci za swoje utrzymanie. Człowieka, który na użytek kampanii wyborczej, biorąc udział w wyborczej ustawce jako dokonujący zakupów w markecie – płacąc w kasie wyciągnął banknot dwustuzłotowy, wprowadzając w zakłopotanie biedną kasjerkę. Ten właśnie człowiek jednym ruchem obcina pensję wszystkim parlamentarzystom i samorządowcom.

W imię czego? W imię przypodobania się czytelnikom tabloidów? Jeżeli tak, to Prezes Polski winien wprowadzić jako stałą zasadę odwoływanie się do woli suwerena. Poczynając od pytania o przywrócenia kary śmierci.

Budowanie państwa w oparciu o nadrzędną zasadę populizmu zamienia demokrację w ochlokrację.  A to zawsze kończyło się czystą tyranią.

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk



© 2018 Gorzow.com

^