HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 276; sobota, 21 kwiecień 2018 Imieniny Jarosława, Konrada, Selmy
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-01-04
Zdrowia, zdrowia, zdrowia przede wszystkim!
Źródło: studioopinii.pl 

Najczęściej używaną frazą w życzeniach noworocznych była ta, która mówiła o zdrowiu.

Zdrowia, szczęścia, pomyślności, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia… czy nie takie są standardowe życzenia noworoczne, urodzinowe, imieninowe, każde?

Skoro tak, skoro taką wagę przypisujemy naszemu stanowi zdrowia, to z tym większą uwagą powinniśmy przyglądać się temu co dzieje się na linii młodzi lekarze – Ministerstwo Zdrowia (celowo piszę ministerstwo a nie minister, bo jego praktycznie już nie ma). Sytuacja jest dynamiczna,. Po strajku lekarzy-rezydentów – strajku głodowym, a więc ostrym w formie i przekazie — strajku zwieszonym, a nie przegranym przez lekarzy, mamy obecnie wypowiadanie przez lekarzy opcji pozwalających na ich zatrudnianie w dowolnym wymiarze czasu pracy i liczbie dyżurów.

To nowa sytuacja – lekarze odmawiają pracy ponad limit 48 godzin tygodniowo, argumentując, że praca ponad ten limit to stwarzanie realnego niebezpieczeństwa dla pacjentów. Dla wszystkich, którzy mieli okazję korzystać z usług służby zdrowia w Polsce jest to oczywista oczywistość – tak było, i tak jest. Każdy pacjent oddziału zabiegowego wie, że najważniejszą sprawą jest to, aby operujący go chirurg był wyspany. To ważniejsze od innych kwalifikacji i dyplomów tego chirurga.

Wypowiadanie przez lekarzy opcji opt-out jest dla nich trudne – mając takie place, jakie im państwo oferuje – przypomnę: 2500 złotych dla lekarza po 6-letnich studiach, rocznym stażu i zdanym egzaminie państwowym, podejmującego trud uzyskania specjalizacji w zawodzie – lekarze, aby „związać koniec z końcem” pracowali w kilku placówkach. Brali po kilka dyżurów nocnych w miesiącu i umierali z wyczerpania w trakcie takich dyżurów – ale rezygnacja z tej opcji, to radykalne ograniczenie standardu życia lekarza i jego rodziny.

Wypowiedziało opcję opt-out kilka tysięcy spośród blisko 80 tysięcy lekarzy w Polsce – i już pojawiły się kłopoty z obsadą lekarską w szpitalach i przychodniach. Czy może być lepszy dowód na to, że publiczna służba zdrowia w Polsce jest w zapaści; że, mówiąc kolokwialnie, „jechała” ona na poświęceniu młodych lekarzy, opłacanych tak skandalicznie nisko po to tylko, aby wymusić na nich pracę ponad siły?

Lekarze powiedzieli dość!

A co powiedział minister Radziwiłł?

Minister zdrowia w rządzie premiera Morawieckiego powiedział, że to bunt, że lekarze to buntownicy!

Panie ministrze, odwagi! Skoro mamy do czynienia z buntem, a lekarze to buntownicy, to proszę o to, co było dalej, co pamiętamy z niedawnych (dla mnie) czasów: „z buntownikami się nie rozmawia, do buntowników się strzela”!

To bardzo interesujące jak rozwiąże ten problem premier. Premier, który zanim „poszedł w politykę” był bankierem i zarabiał w jeden dzień więcej niż lekarze za cały miesiąc swojej pracy, pracy polegającej na ratowaniu życia i przywracaniu zdrowia pacjentom. Bardzo interesujące…

Zapaść publicznej służby zdrowia w Polsce, to nie jest „dorobek” tego rządu, to narastało od początku transformacji z lat 89/90. Protest młodych lekarzy spotkał się z całkowitym lekceważeniem obecnie rządzących. Pamiętamy okrzyk na sali sejmowej posłanki PiS- u „niech jadą”, skierowany do lekarzy, grożących, że pojadą leczyć ludzi w innych krajach Zjednoczonej Europy – a nie tu, w Polsce, gdzie nikt nie szanuje ich pracy i poświęcenia. Czy stwierdzenie ministra Radziwiłła o buncie wpisuje się w tę samą logikę?

Można tak bez końca. Można przytaczać jeszcze bardziej drastyczne przykłady nonsensów w gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi przez NFZ i jego urzędników; można – ale po co? Od tej wyliczanki nic się nie zmieni w realu, w życiu i pacjentów i personelu medycznego.

No to co można?

Zamiast wyliczać krzywdy. jakich stale doznajemy od chamów, którzy zapanowali, zawłaszczyli całą scenę polityczną, zamiast odgrażać się co też my z nimi zrobimy, gdy tylko wygramy wybory – może trzeba teraz, już, natychmiast uruchomić wszystkie aktywa, aby poprzeć lekarzy w ich sporze z rządem?

Gdzie jest glos związków zawodowych wyrażających poparcie dla lekarzy-rezydentów (słyszałem, że utworzyli oni swój własny związek zawodowy niezależny od Związku Zawodowego Lekarzy)? Gdzie jest stanowisko tego związku, gdzie związku nauczycieli, centrali OPZZ?

W latach 80. strajkowali górnicy aby poprzeć pielęgniarki – po ta aby one nie odeszły od łóżek pacjentów – a teraz co? Kto podejmie choćby symboliczne formy poparcia dla lekarzy? Gdzie jest Komitet Obrony Demokracji i jego przewodniczący? Gdzie Obywatele RP? Gdzie Akcja-Demokracja? Gdzie wszystkie inne organizacje i stowarzyszenia obywatelskie?

Jeżeli tak będzie dalej, to powiem wam czym to się skończy. Nie trzeba mieć studiów socjologicznych, czy znać subtelne analizy i studia nad formami społecznego protestu, od Afryki Północnej przez Amerykę Południową, do starej, zmęczonej Europy. Jeśli tak dalej będzie, to minister Radziwiłł – czy jakiś  jego zmiennik – przekona suwerena, że lekarze walczą z rządem, frymarcząc zdrowiem pacjentów, że chore dzieci nie są leczone, bo lekarze to buntownicy, że to kolejna zdradziecka kasta, którą trzeba zaorać jak sądy, że…

To da się zrobić, to jest w zasięgu Jacka Kurskiego i jego drużyny….

Dzisiaj ma odbyć się posiedzenie Komisji Zdrowia. Bartek Arłukowicz, co jeszcze parę lat temu sam był za ministra tego podminowanego resortu – niech walczy. Ale tu potrzebny jest front szerokiego wsparcia. Bez niego lekarze przegrają i pogrążymy się w to co jest, z poszerzającym się sektorem prywatnych usług medycznych, z wydzielonymi szpitalami dla władzy, dla posłów i senatorów, ministrów i podsekretarzy stanu. Oni będą zdrowi. A co z resztą?

To, co dzieje się teraz, to rzeczywisty problem społeczny i polityczny. Tu trzeba działać już – a nie kiedyś tam, po wygranych wyborach.

Problem ze służbą zdrowia narastał od lat, widział to każdy kto chciał widzieć. Nie trzeba straszyć ludzi tym, co może zrobić dyktatorska władza; a zwłaszcza nie wolno przywoływać obrazów gułagu, zabijania za noszenie okularów czy posiadanie chusteczki do nosa. Takie przykłady, skądinąd prawdziwe, wzięte z historii, odniosą skutek przeciwny od zamierzonego – pozwolą łatwiej znieść represje takie, jak realne ograniczenia wolności słowa i zrzeszania się, narastające poczucie absurdu w systemie edukacji dzieci i młodzieży, wstyd za narzucane treści w nowej polityce historycznej i wiele innych, im podobnych,  bo to przecież nie tamten terror i nie tamte czasy.

Zamiast straszyć zróbmy wszystko co możliwe. Każdy i wszędzie! Teraz!

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk



© 2018 Gorzow.com

^