HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 347; niedziela, 27 maj 2018 Imieniny Amandy, Jana, Juliana
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2017-12-13
Mateusz Morawiecki – lepsza wersja Jarosława Kaczyńskiego?
Źródło: studioopinii.pl 

Sformułowałem na gorąco – równolegle oglądając transmisję z Sejmu – kilka spostrzeżeń po expose premiera.

O niuansach finansowych i politycznych opowiedzą inni, ja chciałbym się skoncentrować na ideach.

Morawiecki jest na pewno innym człowiekiem niż Szydło, Kempa, Suski i Mazurek. Innym niż Ziobro i Błaszczak. Z pewnością więcej potrafi. Nie oceniam, jak dużo, ale wyróżnia się na tle pisowskich słabeuszy.

Premier jest człowiekiem konserwatywnym, z tradycyjnym światopoglądem, przejawiającym swojską, bogobojną wrażliwość. Model patriotyzmu wyniósł z domu i jest to model momentami dość komiksowy i infantylny, nasycony ckliwością i egzaltacją. Jednocześnie, mimo tak dużej energii konserwatywnej, nowy Prezes Rady Ministrów wydaje się – choć może to złudzenie – zdolny do różnych kompromisów, ma szereg kontaktów po drugiej stronie ideowej barykady, lubi dla interesu rozmiękczać swój przekaz, potrafi nagle sięgać po hasła spoza swojego prawicowego repertuaru.

Niewątpliwie różni się tym od swoich partyjnych towarzyszy, zwłaszcza od samego Kaczyńskiego. Nie sądzę, żeby odpuścił kluczowe pisowskie reformy, na przykład ustawy sądowe, ale w innych kwestiach, choćby w polityce zagranicznej, może nie popierać linii partyjnych leśnych dziadków.

Ważne jest, uważam, byśmy nie bali się założenia, że Morawiecki nie jest pacynką Kaczyńskiego, a jego sukcesorem, młodszą, lepszą wersją Kaczyńskiego, wersją, w którą Kaczyński wierzy i której stworzy pole manewru, widząc w Morawieckim szansę na uczynienie z PiS-u partii konserwatywnej, owszem, ale jednak przyszłościowej. Ze starym, nielubianym Kaczyńskim o to trudno.

Kaczyński doprowadził PiS tam, gdzie doprowadził, teraz mógłby już tylko partię zatapiać. Szeroko o tym pisał dziś Grzegorz Sroczyński.

Myślę, że Morawiecki mocno wierzy – i zawsze w ten sposób żył, ale co innego oprzeć na tym własne życie, a co innego życie państwa – że można być nowoczesnym i silnym podmiotem, a jednocześnie zachować konserwatywną tożsamość. Jest to rzeczywiście możliwe, ale bardzo trudne do wyważenia, łatwo taki projekt przegrać.

Przykładami sukcesu są tu choćby Szwajcaria, względnie Stany Zjednoczone, w jakiejś mierze Anglia, czyli kraje, które przyjęły cały arsenał środków społecznych wynikających z korpusu praw człowieka i dróg emancypacyjnych, zarazem jednak zachowały wyraźny rys konserwatywny.

Jak to zrobiono? Droga w takim przypadku, jak pokazuje zwłaszcza przykład Szwajcarii, jest jedna: to estyma dla pieniędzy i bogacenia się. Państwo zamożne umie jednocześnie zachować w dobrym samopoczuciu konserwatywne środowiska oraz stworzyć pole do przemian obyczajowych, dowartościować indywidualizm i elastyczność życia, bo mówi po prostu obywatelom: „nie obchodzi nas, na co wydajesz swoje pieniądze, możesz je wydawać na wspieranie inicjatyw prawicowych, a może sobie za te pieniądze żyć jak hipis w poliamorycznym związku, to nie nasza sprawa”.

Myślę, że tak to widzi Morawiecki: że bogaci Polacy będą żyli jak chcieli. Że wolność po prostu się kupuje, jak się jest już dość bogatym. W takim świecie konserwatyzm jest domyślnym modelem, ale można sobie kupić wolność od niego, można sobie nabyć prawo do własnej drogi życiowej, a państwo wcale nie będzie rzucać kłód pod nogi, nawet prawodawstwo zmodyfikuje, jeśli się znajdzie masa krytyczna wykupionych spod konserwatyzmu ludzi, nigdy jednak nie będzie w tym modyfikowaniu prawa specjalnie dynamiczne.

Takie myślenie promuje kapitał i zdradza sympatie do liberalizmu gospodarczego.

Łączenie w państwie konserwatyzmu ze zmianami obyczajowymi jest po prostu typowe dla państw, które lubią szastać takimi hasłami jak przedsiębiorczość, branie spraw w swoje ręce i biznes. Dla państw, które nie muszą, jak Polska, wychodzić z przeszłości totalitaryzmów; które zebrały przez dziesięciolecia, a nawet wieki, ogromne zasoby, już od dawna wpływające na mentalność ludzi.

Państwa, które muszą dużo energii wkładać w pomoc socjalną i w doganianie świata, mają dużo mniejsze szanse na to, że zachowają równowagę między konserwatyzmem a potrzebą modernizacji. Wcześniej pękną od naporu sprzeczności, pogrążą się w marazmie, bogacenie się im nie wyjdzie, bo przeszkodzą w tym konflikty społeczne, i ostatecznie, po jakimś czasie, z całego serca uwierzą w lewicowy przewrót, pójdą za znakami czasu, nie będą się nijak troszczyć o stare wartości.

Polska jest prawdopodobnie krajem drugiego typu, w pełnej przemianie społeczno-obyczajowo-gospodarczej jest jej jedyna szansa. Nie wierzę w to, że uda się u nas zmajstrować porządek konserwatywno-wolnościowy. Polska potrzebuje dużych zmian mentalnych, nowego projektu cywilizacyjnego, same pieniądze niczego jej nie załatwią, bez zmian mentalnych nie będzie ich zresztą tyle, ile model konserwatywno-wolnościowy wymaga.

Morawiecki jednak zdaje się w ten model wierzyć, Kaczyński też zawsze takiej Polski oczekiwał. Polski, która będzie stabilna i nieruchoma jak stara monarchia, a zarazem bardzo światowa.

Te oczekiwania są bardzo baśniowe.

Projekt Kaczyńskiego i Morawieckiego z pewnością zatem będzie wymagał korekty i urealnienia, i będzie to korekta wyjątkowo brutalna. Morawiecki jednak, przez to, że niewątpliwie więcej ze świata rozumie niż pisowski beton, daje pewne szanse na to, że ta korekta nie dokona się przez spadnięcie w przepaść.

Jarosław Dudycz



© 2018 Gorzow.com

^