HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 249; środa, 20 czerwiec 2018 Imieniny Bogny, Rafaeli, Rafała
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-03-05
O znakach zapytania – dni wykrzykników
Źródło: studioopinii.pl 

ECHA WYDARZEŃ: Zadzwonił Stefan, Na niego zawsze mogę liczyć Wyśmiał mnie trochę za apele o rozrachunek z Zimowymi Igrzyskami, choć wyznał, że dzieli moje znaki zapytania.

Ale rzekł, nie jest czas by polemizować z tezami, że źle to nie było, bo dziś każdy „odważny” jakoś zależy od swojego miejsca w sporcie, a ono wiąże się często z wiernością tezie oficjalnej. Wezmą, wsadzą na listę, jakoś do kasy dopuszczą – po co ryzykować?…

Uzgodniliśmy też, że po dniach znaków zapytania często przychodzą dni wykrzykników. Jakby „same z siebie” – właściwie za sprawą sił żywotnych sportu, które wciąż opierają się niedostatkom w strategii i taktyce i prawdzie, że niezmiennie poza oportunistami jest wielu ludzi z pasją. Prawdziwą, z wciąż wielką ochotą wygrywania, i sprawiania by wygrywali „nasi”… Dziś – praca oraz zawód, ale do tego wciąż wyprawa po satysfakcję.

 

Zapamiętali Państwo obraz – z jakim to zacięciem walczyli nasi biegacze w sztafecie halowych mistrzostw świata? Przed startem, z góry jakby pokonani przez czarnoskórych Amerykanów (z nimi mało kto i rzadko wygrywa), a na mecie przed nimi? Z rekordem świata, a jakąż pasją „po drodze”? Wbrew teoriom, że ewentualne srebro to wielki sukces, i oby się udało tę pozycję obronić… A obrazek, gdy średniodystansowiec Marcin Lewandowski, także jakby wbrew teorii, że na finiszu nie da rady – właśnie wtedy znalazł w sobie tyle sił (oraz mądrości sportowej), że został wicemistrzem? A obrazek z Adamem Kszczotem, który wykonał taką solówkę na 800 metrów, że rywale mogli tylko oniemieć – z zachwytu i poczucia własnej bezsilności? Do tego owo piękne potem opowiadanie o przeżyciach, poglądach, sporcie, życiu – luz, poczucie humoru, ale też pewność spleciona z pokorą… I gdzieś w tle, ale wciąż do zapamiętania – inny punkt startu – udział w „Czwartku Lekkoatletycznym”, czyli wynik jakiegoś związku ze strategią…

 

Piotr Lisek – wprawdzie tym razem nie 6-metrowiec w tyczce, ale brązowy. I też w tle owa długa droga – „SKOK WZWYŻ CHŁOPCÓW – 11 LAT – Piotr Lisek Poznań1, 51 – 2003” – to też zapis z rejestru „czwartkowych” rekordów… Jeszcze coś zapamiętałem. Koleżeńskie kibicowanie Francuzowi, gdy atakował wysokość im w tym dniu niedostępną. Z rywali – koledzy, przyjaciele… Ładne.

 

A świetna i rekordowa sztafeta pań, których dziewczętami już nie ośmielę się nazwać, bo część w stanie małżeńskim… Jakaż ochota biegania i wygrywania, nic z odbębniania obowiązku… Radość wielka i szczera, jak szczere widziałem przejawy, gdy awans okazał się poza zasięgiem…

 

„To były najlepsze halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce w wykonaniu Polaków. Pięć medali, w tym dwa złote, dały „biało-czerwonym” znakomite trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej i czwarte w klasyfikacji punktowej MŚ w Birmingham”.

 

Jeszcze uwaga dodatkowa – o tendencjach w lekkiej atletyce. Mistrzostwa halowe, jako coś bardzo błyszczącego w rejestrze zawodów najwyższej rangi. A medalami, rekordami świata, pełnymi trybunami. A jeszcze wcale nie tak dawno sezon halowy był czymś dla rozbicia monotonii zimowego ładowania akumulatorów przed właściwym sezonem. Teraz – blisko równorzędności. No, z lekką przesadą, bo przecież bez rzutów długich, bo jak miotać dyskiem, oszczepem, młotem pod dachem… Nawiasem, za sprawą „absencji” młota i dysku, w czym jesteśmy lekkoatletycznie narodem mocarzy, pozycje zdobyte na Wyspie jeszcze nabierają kolorów…

 

Kolejny wykrzyknik – Kamil Stoch. I spółka, ale to już w tle. Wciąż wielki solista, i stylista skakania. Serce rośnie, gdy staje na rozbiegu, pędzie prawie stówą, a potem leci, leci… Ma wciąż piękne dni. A my – z nim – dzielimy zadowolenie…

 

Trzeci z umownych wykrzykników. 20-latka Kamila Żuk dwa razy została mistrzynią świata juniorek w biathlonie, i podparła to jeszcze srebrem. Z Igrzysk do domu, przez juniorskie mistrzostwa. W Igrzyskach zapisano jej tylko jeden start – w sztafecie, na 16 miejscu. Nie wiem – dlaczego, jeśli była tak dobrze dysponowana, jak wykazały mistrzostwa juniorskie, to może należało dać więcej szans olimpijskich? Nawet na zasadzie – „po naukę i doświadczenie”… Zapisać trzeba i podkreślić oraz zapamiętać – gratulując: „Kamila Żuk, urodzona 18.11, 1997; MKS Duszniki Zdrój”…

 

Kolejny wykrzyknik – też w związku z 20-latkiem. Szymon Sajnok mistrzem świata w konkurencji omnium w mistrzostwach świata w kolarstwie torowym. Jest tęczowa koszulka UCI, która zawsze wyróżnia mistrza, jest radość, są nadzieje. Zwłaszcza, że to konkurencja olimpijska! Tak: wielobój kolarsko-torowy, jak 10-bój w lekkiej atletyce. Żeby przybliżyć – trochę bardziej szczegółowo:

 

Omnium to najnowsza dyscyplina olimpijska w kolarstwie torowym (po raz pierwszy rozegrana na LIO w Londynie w 2012 roku). Każdy zawodnik bierze udział w 6 konkurencjach:

 
  1. scratch – 15 km; „Wyścig polega na jednoczesnym ściganiu się większej liczby zawodników na dystansie kilkudziesięciu (np. 40) okrążeń toru. Zwycięzcą jest ten, kto jako pierwszy dojedzie do mety, innymi słowy pierwszy przejedzie wyznaczoną liczbę okrążeń. Wyścigi w scratchu charakteryzują się dużym naciskiem na taktykę i w swojej istocie podobne są do kolarstwa szosowego.”

  2. Wyścig indywidualny na dochodzenie – 4 km;

  3. Wyścig eliminacyjny/australijski (48 okrążeń przy 24 zawodnikach) – w wyścigu tym bierze udział od 8 do 20 zawodników. Na każdym okrążeniu odpada zawodnik, który jako ostatni przejedzie linię mety. Zawodnicy ścigają się do momentu, w którym zostanie tylko jeden z nich.

  4. Wyścig czasowy – 1000 m – wyścig indywidualny ze startu zatrzymanego. Uważany za najcięższą konkurencję torową, porównywany do biegu na 400 m, gdzie zawodnik musi utrzymać szybkość sprintu przez wydłużony okres.

  5. Okrążenie ze startu lotnego 250 m.

  6. Wyścig punktowy – 40 km.. Przypomina częściowo zawody szosowe. Wszyscy zawodnicy (od 8 do 20) jadą razem w peletonie. Na wybranych okrążeniach znajdują się „lotne” finisze, za które dostaje się punkty. Wygrywa ten zawodnik, który uzbiera najwięcej punktów. Nie musi to być zawodnik, który jako pierwszy przybędzie na końcową metę, lecz ten, który jest najbardziej aktywny w czasie całego wyścigu.

 

Trudne – prawda? Nie dla Pana Szymona – jak widać. A o zwycięstwo ogóle walczył do ostatnich metrów ostatniej próby. Kto zacz? „Szymon Sajnok zaczynał swoją kolarską karierę w GKS Cartusia Kartuzy, do którego wspólnie z kolegami z podwórka trafił w wieku 10 lat. Jego pierwszym trenerem został Franciszek Ilisiński. Kolarz uwielbia podróże i sztukę. W dzieciństwie wzorował się na Mike’u Tysonie. Kieruje się dewizą: „Rób to, w co wierzysz!”.

 

Ostatni wykrzyknik ma inny charakter niż radość i uznanie. To raczej wyraz strachu. Mecz piłkarzy Górnika w Gliwicach – z Piastem musiał być przerwany. Awantura, policja, konie, psy, zatrzymania… I pytanie, co będzie – odpukuję – gdy kiedyś nie uda się nad sytuacją zapanować? Strach nawet myśleć!

 

 

Andrzej Lewandowski



© 2018 Gorzow.com

^