HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 26; piątek, 19 październik 2018 Imieniny Michaliny, Michała, Piotra
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-05-04
O Alfiem i terapii daremnej
Źródło: studioopinii.pl 

Alfie Evans umarł, a jego historia poruszyła dusze i sumienia milionów ludzi na całym świecie.

Rozgrzały się media społecznościowe, niestety także wielu polityków starało się wykorzystać to nieszczęście by ocieplić swój wizerunek obrońcy życia.

 

Nie chcę tu odnosić się w szczegółach do tej historii, nie chcę nikogo o nic oskarżać. Będę powtarzał, że w tej sprawie wiem(y) bardzo niewiele; tyle, ile napisali dziennikarze, tyle, ile rodzice dziecka zdecydowali się im opowiedzieć i napisać w mediach społecznościowych. Ile w tym wszystkim prawdy? Nie wiem. Nie mamy dostępu do dokumentacji medycznej, nie mamy dostępu do akt sądowych.

 

Najpierw był we mnie niesmak: dlaczego w ogóle tyle się o tym pisze, dlaczego w taki sposób, dlaczego z nieszczęścia tamtej rodziny robi się międzynarodową sensację, dlaczego przykleja się lekarzom i sędziom łatkę morderców, dlaczego znowu kolejny powód by się podzielić na cywilizację śmierci i obrońców życia?

 

Myślę jednak, że choć to powyższe jest nie do uniknięcia, to może jest to okazja, by na chwilę zastanowić się nad problemami niepełnosprawności w innym niż „sejmowy” aspekcie, terapii daremnej, praw pacjenta, praw rodziców beznadziejnie chorego dziecka, obowiązku lekarzy i sądu, który musi decydować o życiu bądź śmierci.

 

Musimy mieć świadomość, że takie i podobne dramaty zdarzają się w tysiącach domów, szpitali i hospicjów codziennie.

 

Każdemu z nas niezwykle łatwo jest ferować wyroki zza klawiatury komputera. Świat wydaje się taki biały i czarny. Z jednej strony jest śmiertelnie chory człowiek, oczywistość cywilizacyjna wykorzystania wszelkich środków w walce o życie i zdrowie, z drugiej „mordercy w kitlach i togach” i cywilizacja śmierci.

 

Mamy niezachwianą pewność, mamy gotowy osąd, wiemy doskonale jak sami zachowalibyśmy się gdyby śmiertelna choroba nas dotknęła, jako rodzice chorego dziecka, jako lekarze, jako politycy.

 

Módlmy się, obyśmy nigdy nie musieli stanąć w roli tego, czyje życie jest zagrożone, w roli tego, który musi okazać bohaterstwo. Spróbujmy  wyobrazić sobie tylko jak wielka odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy wyposażeni we współczesne metody terapii i podtrzymywania życia muszą czasem orzec, że dalsza terapia pozbawiona jest sensu, że ociera pacjenta z jego godności. Dobrze, gdy decyzję taką mogą podjąć razem z pacjentem, a gdy trzeba podjąć ją za niego?

 

Raz jeszcze podkreślam; nie odnoszę się do „przypadku” Alfiego. Nie przesądzam, że lekarze postąpili słusznie zaniechując, że sąd wydał właściwy wyrok, że może lekarzom we Włoszech udało by się uratować to dziecko. Jak widać, zapewne nie, ale niech cisza zapadnie nad tym grobem.

 

Czym jest terapia daremna, zwana czasem uporczywą (choć to pojęcia nie do końca tożsame)? Niniejszy tekst nie jest artykułem naukowym skierowanym do lekarzy, prawników czy etyków, nie chcę więc zbyt głęboko dotykać niuansów pojęciowych. Chcę natomiast, by czytelnik zdał sobie sprawę, że dzisiejsza medycyna dysponuje potężnym arsenałem środków i metod pozwalających sztucznie opóźniać śmierć, nie przynosząc choremu żadnych korzyści, a jedynie wydłużając jego cierpienia. Potrafimy wentylować pacjentów mechanicznie zastępując ich niewydolny oddech, a gdy płuca nie zapewniają nam tlenu – jesteśmy w stanie wymianę gazową zrealizować sztucznie (ECMO – extracorporeal membranę oxygenation), możemy zastąpić niewydolne nerki prowadząc dializę, możemy wspomagać krążenie krwi farmakologicznie i mechanicznie (sztuczne serce), możemy chorego niezdolnego do połykania odżywiać przez wprowadzoną do żołądka sondę, a nawet podając mu wprost do krwi niezbędne składniki odżywcze. Nie potrafimy tylko zmienić jego losu, jeżeli z powodu ciężkiej choroby nie ma jakichkolwiek szans na jego wyleczenie poza cudem.

 

Problem uporczywości terapii dotyka aspektów moralności, etyki lekarskiej, prawa jak i doktryny religijnej. Kodeks etyki lekarskiej mówi, że „w stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i prowadzenia reanimacji lub uporczywej terapii i  stosowania środków nadzwyczajnych”, a także, że „decyzja o zaprzestaniu reanimacji należy do lekarza i jest związana z oceną szans leczniczych”. Lekarz ma prawo niepodejmować nowych procedur leczniczych, bądź odstąpić od tych, które wdrożono wcześniej, a które okazały się nieskuteczne.

 

Prawo takie ma pacjent. Najbardziej chyba przemawiał przykład konającego Jana Pawła II, którego słowa „pozwólcie mi odejść do domu Ojca” były właśnie prośbą, by zaniechać wszystkiego tego, co mogło to konanie przedłużyć o kolejne godziny czy dni.

 

Pojawia się oczywiście dylemat, gdy decyzję trzeba podjąć za beznadziejnie chore dziecko, a może nawet wbrew woli rodziców. Jakie prawo ma tu lekarz? Jakie prawo ma sąd? Jakie prawa mają rodzice? Jakie obowiązki ma państwo, szpital, lekarze?

 

Gotowi jesteśmy zapewne gromko krzyknąć, że nie wolno odbierać rodzicom dziecka i nadziei.

 

Dobrze, a odwróćmy sytuację. Dziecko rodziców Świadków Jehowy, które wskutek krwotoku zginie, jeżeli nie zostanie mu przetoczona krew. Nie preparaty uzupełniające objętość osocza (zwane błędnie krwiozastępczymi), ale krew. Rodzice z powodów religijnych kategorycznie odmawiają, świadomi, że dziecko zginie. Bezradny w tej sytuacji lekarz zwraca się w trybie nadzwyczajnym do sądu, który odbiera rodzicom władzę nad dzieckiem i zezwala lekarzom postąpić zgodnie z wiedzą medyczną by ratować dziecko.

 

Tym razem zapewne pochwalimy medyków i prawników, potępiając rodziców.

 

Nie o wskazywanie bohaterów i winnych mi chodzi jednakże, ale o wskazanie, że bywają sytuacje trudne, dramatyczne, kiedy trzeba podejmować decyzje, których wagą jest życie lub śmierć.

 

I taka jest codzienna praktyka, cicha, nie przedostająca się do mediów, niewzbudzająca emocji ludzi i polityków.

 


Roman Mrozek
Autor jest lekarzem


© 2018 Gorzow.com

^