HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 62; czwartek, 18 październik 2018 Imieniny Hanny, Klementyny, Łukasza
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-05-17
Telewizja pokazała (436)
Źródło: studioopinii.pl 

Polska na czele Europy.

16 z 20 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej znajduje się w Polsce. Są to: Opoczno, Żywiec, Rybnik, Pszczyna, Kraków, Nowa Ruda, Nowy Sącz, Proszowice, Godów, Wodzisław Śląski, Pleszew, Bielsko–Biała, Sucha Beskidzka, Rawa Mazowiecka, Jarosław i Sosnowiec. W tych miejscowościach średnie roczne stężenie pyłu PM2,5 przekracza 30 µg/m3.

I jeszcze jeden rekord. Pijany mieszkaniec Zielonej Góry miał we krwi 7 promili alkoholu. Dawka uznawana za śmiertelną wynosi 4,5 promila.

* * *

Każdy w Polsce wie, co to był Katyń. Koło tej miejscowości NKWD zamordowało w czasie wojny około 22 tys. polskich jeńców wojennych, głównie oficerów wojska i policjantów. Rocznica tego zdarzenia obchodzona jest u nas z wielką pompą, a o Katyniu mówi się w mediach cały rok. Liderzy PO oznajmili kiedyś, że „Katyń jest kamieniem węgielnym III RP”.

Za czasów PRL obchodzono 9 maja Dzień Zwycięstwa, na pamiątkę tego, że wojska polskie i radzieckie w 1945 r. zdobyły Berlin i Niemcy podpisały bezwarunkową kapitulację. Z tej okazji często wymieniano wojenne straty Polski – zostało wymordowanych około 6 mln Polaków, prawie co piąty, a zniszczenia były ogromne. Hitler po wojnie zamierzał zlikwidować 85% Polaków, a reszta miała służyć Niemcom.

Po 1989 r. obchodzono tę rocznicę zakończenia wojny 8 maja, bo wtedy właściwie doszło do kapitulacji Niemiec, a na życzenie Stalina powtórzono ceremonię 9 maja. Rosjanie corocznie uroczyście obchodzą tę rocznicę.

W Polsce jakoś zapomniano o tej wojnie. W mediach nie ma wzmianek. Katyń – to była zbrodnia, ale o innych po co wspominać? Natomiast prześmiewczo komentuje się uroczystości w Rosji. No bo faktycznie – zginęło tylko 26 mln Rosjan, a oni wciąż do tego wracają. Może by wreszcie kolejny raz nas przeprosili za Katyń.

* * *

Ponad 15 mln Polaków wzięło kredyty na prawie 600 mld zł.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kredyt.jpg

„Sztuczne fiołki”

* * *

Do „Gazety Wyborczej” napisał czytelnik ze Szczecina. Jego żona i jej córka są Rosjankami. Opisał sytuację w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie muszą zgłaszać się cudzoziemcy. Często przychodzą o 4 rano, żeby wziąć numerek – i po kilku godzinach zostają przyjęci.

Żona czytelnika wraz z córką zostały wezwane do urzędu i czekały 9 godzin, bo wszystkich interesantów obsługiwała jedna urzędniczka. Zostały poinformowane, że za cztery tygodnie mają się zgłosić na pobranie odcisków palców. Czytelnik dziwi się, że tej informacji nie przekazano im listownie, a poza tym te odciski pobrano im trzy lata temu (przebywają w Polsce od pięciu lat) i chyba się nie zmieniły.

Zniesmaczyło mnie coś innego – czytelnik na wstępie podkreśla, że kocha swój kraj, że polski naród jest jednym z najwspanialszych narodów świata, i że jest dumny z jego historii, że żona jest z zawodu psychologiem, a córka najlepszą z języka polskiego w klasie. Co to wszystko ma do rzeczy?

* * *

W listopadzie ub. roku na Marszu Niepodległości ONR–owcy i inni „narodowcy” nieśli transparenty typu „Polska jedna, Polska biała” i wznosili różne hasła. Ktoś się doszukał odnoszenia się do zakazanych ideologii i zajęła się tym prokuratura. Powołano biegłego a on przeanalizował wszystkie 28 transparentów i zapisy wznoszonych okrzyków i już po pół roku wydał opinię, że hasła i wznoszone wówczas okrzyki „jednoznacznie wskazują na związek z zakazanymi ideologiami, bądź nawołują do różnic narodowościowych, rasowych i wyznaniowych”. Jednak nie przesądza o tym, czy podczas Marszu Niepodległości doszło do złamania prawa.

Przedstawiam prokuraturze zdjęcia z innych, wcześniejszych uroczystości, które zapewne nie zwróciły jej uwagi (podpowiadam: trzeba wrzucić do internetu hasło „ONR” i obejrzeć zdjęcia). Ale czy ekspert zorientuje się – o co chodzi i wyjaśni prokuraturze, co oznacza takie dziwne wznoszenie rąk?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ONR 1.jpg

Znalezione obrazy dla zapytania onr

* * *

Jednak prokuratura zachowuje czujność. Na jej zlecenie policja wkroczyła do ośrodka Uniwersytetu Szczecińskiego w Pobierowie, gdzie odbywała się konferencja poświęcona Karolowi Marksowi. Na polecenie prokuratury sprawdzano, czy nie doszło do „propagowania innego totalitarnego ustroju państwa”. A przecież wystarczyło postawić figurę Marksa z uniesioną prawą ręką jak na powyższych zdjęciach i to już nie wzbudziłoby niepokoju prokuratury.

* * *

W przypadku wypowiedzi posła Jacka Żalka zawsze mam dylemat do rozstrzygnięcia – czy jest on większym idiotą, czy chamem. Ostatnio stwierdził, że rodzice niepełnosprawnych dzieci „traktują dzieci jak żywe tarcze i nie można dawać im pieniędzy, bo mogą być wśród nich zwyrodnialcy”.

Potem dodał, że dawanie pieniędzy rodzicom wzbudza wątpliwości, bo nie wiadomo czy rodzice niepełnosprawnych dzieci przeznaczą je na potrzeby dzieci, czy na siebie. Pan Żalek powinien zostać inspektorem, który będzie badał na co rodzice, którzy otrzymują co miesiąc 500 zł na dziecko, naprawdę przeznaczają tę sumę.

Podejrzewam, że to rodzice pana Żalka byli wobec niego tak okrutni i nie przeznaczali należnego mu zasiłku na jego potrzeby.

Zdjęcie użytkownika Sekcja Gimnastyczna.

* * *

Mamy podobno państwo świeckie. W związku z tym kardynał Nycz pouczył nas, co powinno być w konstytucji i co z tego jest nienegocjowalne. Te nienegocjowalne rzeczy wymienił papież Benedykt XVI:

– godność człowieka

– małżeństwo

– życie ludzkie w całym jego przebiegu

– prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci.

W praktyce chodzi Nyczowi o to, żeby małżeństwa były heteroseksualne, życie ludzkie chroniono od samego momentu poczęcia, a rodzice decydowali o nauczaniu szkolnym.

Ciekawe, na jakie słowa Jezusa mógłby się kardynał powołać i skąd przypisał sobie prawo wtrącania się w sprawy świeckie, w to jak ma być zorganizowane państwo. I czy to, co sobie wykoncypował kapłan jakiejś religii, ma prawo narzucać osobom inaczej myślącym?

Kościół może pouczać swoich wyznawców jak powinni postępować aby – jego zdaniem – uniknąć grzechu, ale nie ma prawa narzucać swoich wierzeń i poglądów wszystkim obywatelom. Nawet w państwach islamu nie narzuca się innowiercom zakazu spożywania wieprzowiny. Ale taka jest natura religii, a właściwie ludzi, że jak tylko mogą, to będą się szarogęsić. Tu mamy objaw religii miłości, która nakazuje ustępowanie, tolerancję, a nawet miłość wobec ludzi.

* * *

Można być bydlakiem z wyższym wykształceniem i gnębić ludzi.

Nie, tym razem nie o polityce, ale o naszym wymiarze sprawiedliwości.

Pani Bożena Wołowicz ze Żdżar k. Dębicy od pięciu lat jest nękana przez sąsiadów, którym sprzedała sąsiednią działkę i dom. Sąsiedzi to lekarka i dwoje jej dzieci: syn studiuje medycynę, a córka prawo. Wyzywają panią Bożenę, śmiecą na jej terenie, nakręcają filmy i umieszczają w Internecie, stale ją o coś oskarżają, grożą że poderżną jej gardło itd. Nie tylko ją tak prześladują – także innych mieszkańców, którym np. niszczyli auta zaparkowane na ulicy. Na człowieka, który widział ich działanie napadli i usiłowali udusić.

W przeszłości tę rodzinę oskarżono o rozbój, groziło im 12 lat więzienia. Zostali skierowani na badania psychiatryczne i okazało się, że w momencie popełnienia przestępstwa byli niepoczytalni, więc nie ponoszą kary. Mężczyznę nawet sąd skazał na pobyt w szpitalu psychiatrycznym, uznając, że zagraża otoczeniu i musi być izolowany. Ale wkrótce ten sam sąd uznał, że nie ma już zagrożenia i wypuścił go. Wtedy rodzina przeniosła się do Żdżar, kupując od pani Wołowicz sąsiedni dom.

Prokuratura w Dębicy z początku uznała, że to jest konflikt sąsiedzki. Prokuratura uniewinniała panią Wołowicz w przypadku kolejnych oskarżeń, ale jakoś nie wpadło jej do głowy, żeby zająć się sąsiadami, którzy składają dziesiątki takich kłamliwych doniesień. Kiedy pani Wołowicz złożyła kolejne zawiadomienie o stalkingu i pokazała film z napaści, prokuratura nie zakazała dręczycielom zbliżać się do niej, a policja odmówiła interwencji.

Dręczyciele składają dziesiątki zawiadomień, także do odległych prokuratur, zmuszając panią Wołowicz do stawiania się tam na wezwania, a żeby było śmieszniej – składają także skargi na policjantów i prokuratorów (w sumie 144 skargi) o przekroczenie uprawnień (córka lekarki studiuje prawo i zręcznie wykorzystuje wiedzę).

Wymiar sprawiedliwości nie może pomóc pani Wołowicz, ale to dopiero pięć lat jak się tym zajmuje.

A kto weźmie w obronę policję i prokuraturę?

Ale już wkrótce dziewczyna-stalkerka ukończy prawo i wzmocni może prokuraturę, a chłopak zostanie lekarzem i wtedy może uda się rozwiązać te problemy.

* * *

Wyobraźmy sobie, że na meczu paru kibiców wywiesza transparent z napisem: „PiS, prezydent i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice”.

Niewątpliwie sprawne nasze służby z policją na czele zgarnęłyby tych ludzi natychmiast, sprawa poszłaby do sądu i dostaliby co najmniej pięć lat za groźby karalne i nawoływanie do przestępstw.

Ale w innych przypadkach to już nie działa w ten sposób. Dwa lata temu kibice Legii wywiesili w czasie meczu transparent: „KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice”. Ot, tak zapewne zagrzewali swoją drużynę do walki. Jednak posłowie Nowoczesnej, działacze KOD itp. zgłosili sprawę do prokuratury.

Ale prokuratura uznała, że wywieszenie transparentu stanowi „wyłącznie wyrażoną w dość ordynarny sposób manifestację poglądów politycznych”. Pani prokurator Małyszka uznała, że transparent był swoistą formą polemiki (!!) z osobami, które parę dni wcześniej wygwizdały prezydenta Dudę podczas finału Pucharu Polski. Stwierdziła: „Nie można zgodzić się, by sformułowanie ‘dla was będą szubienice’ stanowiło nawoływanie do popełnienia jakiegokolwiek czynu zabronionego”. Jej zdaniem hasło miało „mało precyzyjny wydźwięk” i nie było adresowane do konkretnej osoby bądź grupy.

Sąd uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa i nakazał wznowić śledztwo, ale po paru miesiącach umorzono je.

Ciekawe było badanie sprawy. Na podstawie monitoringu z meczu ustalono trzech mężczyzn, którzy rozwiesili transparent. Jeden z nich się tłumaczył, że nie znał treści transparentu – dostał go od kogoś zwinięty, a co na nim jest napisane zobaczył dopiero na monitoringu. Pozostali dwaj w ogóle nie umieli wyjaśnić niczego. No więc umorzono sprawę.

Opozycjo: więcej śmiałych haseł na transparentach!

* * *

Żadna władza nie potrafi rozwiązać problemu niepełnosprawnych. Pisałem kiedyś, jak parę lat temu nagle cofnięto rencistom świadczenia i kazano ponownie stawić się na komisje, które miały zweryfikować czy te renty im się należą. Postąpiono tak automatycznie nawet w przypadku ewidentnych schorzeń, których nie da się wyleczyć.

Poniżej uwagi mojej przyjaciółki, która z tymi sprawami miała większy kontakt.

Liczba niepełnosprawnych w naszym kraju wzrosła w ostatnich latach niesamowicie. Czasy bezrobocia to był okres cichego przyzwolenia na ucieczkę w niepełnosprawność i rentę. Koszty przeznaczane na PFRON i niepełnosprawnych były wówczas nieważne choć bardzo wysokie (znam, bo miałam z tym zawodowo do czynienia). Na uczelni współpracowałam z Biurem ds. dla Osób Niepełnosprawnych i dobrze poznałam relacje współpracy z nimi, a często było bardzo trudno o jakikolwiek kompromis i mediatorem był dopiero Rektor.

Wśród moich znajomych ostatnio bardzo wzrosła liczba niepełnosprawnych, korzystających z różnych ulg i uprawnień (które przecież mają swoją cenę). Są to osoby, które mają schorzenia takie jak ja, albo i mniejsze, bo głównie kręgosłup, albo orzeczona depresja.  Na komisje idą z pożyczonymi kulami, ubrani jak zapyziali biedni ludzie, a w domu przed lustrem ćwiczą wygląd ciężko schorowanego człowieka mającego problem z poruszaniem się i mówieniem, nawet ćwiczą trzęsienie głową i ręką. Sami później o tym opowiadali i chichotali. Takie przypadki są AUTENTYCZNE!!!

Niektórzy z nich już jako renciści nawet jeżdżą po dwa razy do roku do sanatorium. Raz z funduszu dla niepełnosprawnych, a drugi często np. z KRUS. Niektórym nawet przysługuje opieka drugiej osoby, którą zabierają ze sobą (nie musi być to członek rodziny, ani nikt kto może udokumentować, że się tą osobę zajmuje na co dzień). Oczywiście opłaty dla osób niepełnosprawnych są nieporównywalnie niższe niż dla normalnych kuracjuszy z NFZ. Osoby towarzyszące (opiekunowie) też są na zasadach ulgowych. To są ogromne pieniądze wyrzucane w błoto. Z tym orzecznictwem trzeba zrobić porządek i ustalić zasady przyznawania niepełnosprawności oraz co, komu i na jakich zasadach powinno przysługiwać. To nie jest wcale mała grupa niepełnosprawnych i należałoby zweryfikować  te grupy. 

Renty dla niepełnosprawnych też powinny być zweryfikowane pod kątem stopnia niepełnosprawności i możliwości pracy. Człowiek, który pracuje, podnosi swoją wartość dla siebie i otoczenia. Ci, którzy nie mogą i nigdy nie będą mogli pracować, powinni mieć oprócz zabezpieczenia rehabilitacyjno-opiekuńczego zabezpieczenie rentowe do końca życia na poziomie np. 50 – 70 % średniej płacy tak, aby byli w stanie np. kiedyś opłacić swój pobyt w domu opiekuńczym (po zgonie rodziców). 

Obecne żądanie 500 zł do ręki nie wydaje mi się właściwe tym bardziej, że mówi się o pełnoletnich dzieciach, a są to już wg prawa osoby dorosłe (dziećmi są dla rodziców i opiekunów no i może dla otoczenia patrząc na ich emocje i zachowanie). Gdyby żądanie dotyczyło wzrostu renty o 500 zł (netto) dla niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnego funkcjonowania przy jednoczesnym zachowaniu wszystkich dotychczasowych ulg rehabilitacyjno-opiekuńczych  to byłoby moim zdaniem postawienie problemu we właściwy sposób. A mówienie o 500 zł do ręki na kino czy wyjście z kolegami dla pełnoletnich dzieci (do jakiego wieku?) to brzmi trochę dziwnie. Przecież osoba niepełnosprawna, niezdolna do samodzielnego funkcjonowania, 30-40 letnia, dla rodziców, opiekunów zawsze będzie dzieckiem, ale w świetle prawa to już nie. Tym głęboko niepełnosprawnym rządzący powinni zapewnić maksimum do rehabilitacji i środków medycznych i zabezpieczenie finansowe na godnym poziomie do życia.

Jeżeli zweryfikuje się w sposób sensowny i uzasadniony orzecznictwo o niepełnosprawności to i znajdą się pieniądze na podniesienie rent inwalidzkich dla faktycznie potrzebujących. A teraz ochłapy otrzymują wszyscy – jak leci. Nie będę podpowiadała czego brakuje rządowi w tych negocjacjach, ale życzę aby w końcu strony dogadały się idąc jednak trochę na wzajemne ustępstwa. 

Ja w latach swojej młodości należałam do drużyny harcerskiej, dziennikarskiej, której komendantem, drużynowym był niepełnosprawny (choroba Heine Medina), który współpracował z TPD i swoją opieką otaczał osoby z upośledzeniem umysłowym, często na wózkach inwalidzkich. Z tymi niepełnosprawnymi chodziliśmy na wycieczki, do Zamku Królewskiego, kiedyś nawet byliśmy z nimi w jakimś teatrze, organizowaliśmy występy z ich udziałem w Ośrodku Kultury na Żoliborzu. Teraz to jest bardziej powszechny widok osób z takim schorzeniem, ale wówczas to było inaczej, a ludzie podchodzili do nich często z dystansem. Faktycznie są to osoby o ogromnej empatii, którą pragną całym sobą okazywać, co czasami bywało męczące. Z przerwami dłuższymi lub krótszymi byłam czynna w tej drużynie przez wiele, wiele lat, nawet moje dzieci uczestniczyły w tym. Kontakt jakoś z nimi rozmył mi się po śmierci drużynowego. Tak więc empatia i problem niepełnosprawnych nie są mi obce. 

Jest też druga strona medalu – lekarze z komisji orzekających, którzy mimo ewidentnych dowodów niepełnosprawności lekceważą je i krzywdzą badanych i ich opiekunów. Duży Format opisuje takie przypadki.

Okazało się na przykład, że siedmioletni chłopczyk choruje na zanik mięśni typu Duchenne’a – śmiertelną nieuleczalną chorobę. Nie potrafi sam się ubrać, obsłużyć w toalecie, jest coraz bardziej zmęczony. Lekarze powiedzieli rodzicom, że zostało mu niewiele życia. W powiatowym zespole ds. orzekania badali go psycholog i pediatra. Nie przyznali mu uprawnień do stałej opieki (a tym samym rodzice nie otrzymali świadczenia pielęgnacyjnego dla tego z rodziców, które rezygnuje z pracy na rzecz opieki nad dzieckiem). Jednocześnie stwierdzili, że dziecku stale musi towarzyszyć opiekun przy rehabilitacji, leczeniu i edukacji. Lekarze zamiast wykrytej choroby wpisali: „znamiona na twarzy”. Neurolog z komisji wojewódzkiej (rodzice się odwołali) nie był specjalistą dziecięcym. Uznał że choroba syna jest łagodniejsza niż podano w badaniach genetycznych i nie przyznał opieki. Rodzice syna odwołali się do sądu. Po kilku minutach rozprawy przyznano im opiekę i nakazano wypłacić świadczenia pielęgnacyjne za cały rok wstecz.

Takich przypadków jest wiele. Opisano jak lekarze lekceważą wyniki badań i to co widzą badając chorego, który wymaga całodobowej opieki i nie jest w stanie wykonać samodzielnie większości czynności. Coraz częściej trzeba odwoływać się do sądu i dopiero biegły sądowy naprawia sytuację. Czasem przyznaje się świadczenia, ale tylko na kilka lat, mimo że choroby są nieuleczalne. Jednocześnie świadczenia dostają opiekunowie dzieci które tego nie potrzebują (przytacza się przykład chłopca który stracił kawałek palca i rodzicom przyznano świadczenia na opiekę).

Kilkuset rodziców założyło grupę wsparcia „barbarzyńskie traktowanie osób niepełnosprawnych”.



© 2018 Gorzow.com

^