HOME
OGŁOSZENIA
ZAREJESTRUJ DOMENĘ
DODAJ OGŁOSZENIE
DODAJ FIRMĘ DO BAZY
Osób online: 390; czwartek, 18 październik 2018 Imieniny Hanny, Klementyny, Łukasza
... Darmowe ogłoszenie drobne - praca, sprzedaż, usługi, auto-moto i inne ... szybko łatwo i bez rejestracji ... możliwość dodania 4 zdjęć ...
...
Gorzowskie Firmy:
Wszystkie Artykuły Wywiady Zdrowie i Uroda Kuchnia Rozrywka Muzyka Film Ciekawostki  Powrót
gorzow.com • artykuly • 2018-05-18
Przed wyborami
Źródło: studioopinii.pl 

Obudził mnie łomot do drzwi. Spojrzałem na zegarek: godzina szósta.

Pierwsza myśl: pękła u mnie rura i zalewam sąsiadów z dołu. Ale zaraz potem usłyszałem wrzask: „Otwierać, policja! Bo wyważymy drzwi!”. Podszedłem do drzwi i wyjrzałem przez wizjer. Zobaczyłem facetów w czarnych kombinezonach, z maskami na twarzy, z bronią, a jeden trzymał wielki walec przypominający taran.

Otworzyłem drzwi, a oni wpadli i rzucili mnie na podłogę wołając „Nie ruszaj się PIRS!”. Zaraz potem zabrali się za przeszukiwanie mieszkania. Oczywiście zwinęli komputery, zabrali nasze smartfony. Przerzucali książki, ładując je do pudeł, a oddzielnie wszelkie papiery. Zaglądali do pościeli, na szczęście mamy materace, do których nie da się niczego schować, ale poduszkę z łupinami gryki rozpruli, szukając czegoś. Wszystkie leki wpakowali do plastikowych toreb, także kosmetyki. Zostawili mydło, więc kiedy dowiedziałem się, że zabierają mnie ze sobą, mogłem się umyć, oczywiście przy otwartych drzwiach łazienki i pod czujnym okiem policjanta (antyterrorysty?). Przypomniałem sobie Barbarę Blidę i ucieszyłem się, że nie mam pistoletu.

 

Założyli mi kajdanki, chwała Bogu, że z przodu a nie z tyłu, i wyszliśmy. Zawieziono mnie do prokuratury. Usiadłem na krześle, a prokurator z groźną miną przeglądał jakieś teczki, od czasu do czasu zerkając na mnie, jakby się upewniał, że przestępstwa, o których czyta popełniłem właśnie ja.

 

– „Proszę pana, pana sytuacja jest poważna. Zatrzymamy pana w areszcie aż do wyjaśnienia. Będzie potrzebna konfrontacja z wieloma osobami, a jeśli okaże się, że jest pan winny, to poniesie pan konsekwencje”.

 

Przypomniałem sobie jak należy postępować w przypadku takiego zdarzenia i powiedziałem: „Po pierwsze, pan mi się nie przedstawił. Po drugie, nie powiedział mi pan w jakiej sprawie zostałem wezwany, a właściwie porwany. Po trzecie, w jakim tu jestem charakterze”.

 

Prokurator spojrzał na mnie z wściekłością, ale nagle twarz mu się odmieniła i powiedział – „Oczywiście, oczywiście, wszystkiego pan się dowie”. Następnie przedstawił się i poinformował mnie, że jestem tu jako podejrzany o popełnienie przestępstwa. Tu pomilczał patrząc na mnie, następnie przedstawił mi zarzuty:

 

– „Doniesiono nam, że w szóstej klasie na klasówce z polskiego, której tematem było „Nad Niemnem”, napisał pan wypracowanie nie mając żadnej znajomości tematu, bo nie czytał pan książki, a tylko na podstawie ściągawki przygotowanej przez pana przyjaciółkę, gdzie w skrócie zaznaczyła wątki powieści oraz nazwiska i charakterystyki występujących tam postaci”.

 

Zaskoczył mnie – to była prawda. Zacząłem się zastanawiać, kto mnie sypnął, ale przecież nie raz sam opowiadałem o tym zdarzeniu i nie mogłem sobie teraz przypomnieć komu. W zasadzie Wanda opowiedziała mi to wszystko przed klasówką, ale ściągę zrobiłem sam. Jeżeli chcieliby dobrać się także i do niej, to nie mają żadnych dowodów.

 

Ale co mi właściwie mogą zrobić? Przecież to jest bez sensu. Od tej klasówki nic specjalnego nie zależało. I minęło tyle lat.

 

– „Co pan zamierza zrobić w tej sprawie?” – zapytałem.

 

– „Zatrzymamy pana do wyjaśnienia. Trzeba będzie skonfrontować pana z kolegami z klasy. Jeżeli potwierdzą zarzuty, to pana reputacja będzie zrujnowana. Ale nie ma to w zasadzie żadnego znaczenia, bo do czasu wyborów samorządowych będzie pan tutaj siedział, panie Adamie”.

 

A więc o to chodziło. Wzięli mnie za kogoś, kto się ubiega o wybór do samorządu i chcieli mnie zgnoić rzucając oskarżenia, a dla pewności przetrzymać w areszcie, żebym nie mógł wziąć udziału w wyborach i zagrozić ich kandydatowi. Ale ja przecież nigdzie nie kandyduję. I zaraz, zaraz, jak on się do mnie zwrócił? Panie Adamie?

 

– „To jakaś pomyłka, ja nie mam na imię Adam”.

 

– „Jak to, a może na drugie?”

 

– „Nie, mam tylko jedno imię”.

 

– „Pan nie jest Adam PIRS z PO, kandydat na radnego?”

 

– „Nie”

 

Prokurator sięgnął po moje dokumenty, wziął dowód osobisty i zaklął.

 

– „Pan nie staruje w najbliższych wyborach?”

 

– „Nie”.

 

– „Faktycznie, zaszła pomyłka panie PIRS. Bardzo przepraszam. Proszę wybaczyć nam najście. Odwieziemy pana do domu i zwrócimy rzeczy”.

 

Podał mi rękę i dodał:

 

„Ale gdyby pan zmienił zdanie co do wyborów to proszę pamiętać, że my wiemy”.

 
 

PIRS



© 2018 Gorzow.com

^